Ssanie


Dawno już nic tu nie pisałem, ale to dlatego, że nic specjalnego nie dzieje się przy samochodzie. Nie ma co ukrywać, że dopadło mnie zimowe lenistwo. Brak mi też trochę motywacji. Piszę tego posta bo czuję, iż jestem to winien moi wiernym czytelnikom. Wiem, że jest ich tylko kilku i najczęściej osobiście komentują mi posty, a nie na łamach bloga, ale dzięki im za to, że są.

Jeśli chodzi o samochód to używam go oczywiście na codzień, co daje mi mnóstwo frajdy. Niestety jednak czasem doprowadza także do furii. Gaźnik był czyszczony i regulowany latem i teraz dawało się to we znaki. Automatyczne ssanie było źle ustawione. Auto gasło zaraz po odpaleniu, przy zimnym silniku nie trzymało obrotów i nie raz na światłach gasło. Musiałem zatem stosować "wymuszone ssanie" w postaci wciśniętego pedału gazu na każdych światłach. Irytująca sprawa. W końcu jednak zebrałem się żeby to naprawić. Postanowiłem wziąć się za to sam. Jako, że nie wiem jak dokładnie, fachowo powinna wyglądać taka regulacja dokonałem tego "na oko", albo raczej "na ucho", metodą prób i błędów i chyba jest dobrze. Przynajmniej póki co. Nie jeździłem jeszcze za dużo po tej regulacji, także zobaczymy.

Pauza


Projekt trabant91 w chwili obecnej nie postępuje. No może nie do końca, ale nie ma widocznych zmian samochodu. Znów myślę nad deską rozdzielczą. Zapomniałem o czterech kontrolkach i teraz muszę wymyślić gdzie je zamontuję. Pojawił się także w mojej głowie pomysł na nową tapicerkę własnej koncepcji. Co z tego wyjdzie zobaczymy. Na razie sporządzam odręczne szkice i głęboko nad tym wszystkim myślę. Może w najbliższym czasie pchnę te pomysły dalej i umieszczę tu wreszcie szkice tychże elementów.

Z innej paki to trabiCustomizer.com doczekał się nowego designu strony, lekko zmienionego designu samego programu, wcześniej wspomnianych ulepszeń i felg. Postanowiłem także odwzorować hamulce. Póki co są tylko seryjne i nie ma możliwości wyboru. W 601 bębny przód i tył, w 1,1 tarcze z przodu i bębny z tyłu. Wszystko to już opublikowałem. Dla wielu osób żaden to postęp, ale od strony technicznej postęp jest ogromny.

Felieton w PatioTV


Kiedyś już wspominałem o nagraniu materialu dla telewizji PatioTV (dokładnie w poście: Nagranie dla PatioTV). Nie spodziewałem się, że uda się ten materiał uzyskać w formie elektronicznej, ale jednak. Oto on: http://pl.youtube.com/watch?v=-ejCravB9co. Co prawda miał nie być rozpowszechniany, ale nie ja go umieściłem w internecie.

Ogólnie poskładanie tego do "kupy" podoba mi się. Ekipa telewizyjna odwaliła kawał dobrej roboty. Zarówno ci od nagrań jak i montażysta. Niestety pojawiły się w felietonie moje wypowiedzi. Miałem nadzieję, że mnie wytną. Nie lubię telewizji i nie lubię wywiadów. Szkoda tylko, że w moim nicku, loginie, ksywce, czy właściwie nie wiem jak to nazwać, popełnili błąd pisząc przez "i" zamiast "j", ale w nazwisku nie pomylili się. Podpis "Trabant Ekipa Łódź" też jakoś do mnie nie pasuje. Obecnie jestem bezekipowy bo tak jest mi póki co najlepiej. Nie mam jednak pretensji. Materiał mi się podoba. Będzie to ładna pamiątka stanu obecnego mojego Trabanta '91.

Projekty


Z projektem trabant91 jestem daleko w tyle. Brak mi ostatnio czasu. Nadkoli, z których się tak cieszyłem nie mam i tego kiedy (i czy w ogóle) będę miał też nie wiem. Najambitniejszą rzeczą którą ostatnio zrobiłem było dokończenie projektu deski. Wiem już co gdzie umieszczę. Wszystko sobie ładnie wymierzyłem i rozrysowałem, ale znając mnie, plan może się jeszcze wielokrotnie zmienić dlatego na razie rysunku nie umieszczam.

Teraz częściej pracuję nad trabiCustomizer.com. Najwyższy czas było ruszyć w końcu ten projekt bo zaczął przymierać. Aktualizacji nie było, bo cały system, na którym program jest oparty kulał. To już jednak poprawiłem. Pracuje także nad gadżetami, dodatkami, felgami. W tych ostatnich bardzo pomógł mi Kruchy z WartburgRadikalz.com swoimi informacjami i zdjęciami klasycznych felg DDR'owskich w rozstawie 4x160, za co ogromny szacun dla niego. Na razie na stronie nie umieściłem jeszcze aktualizacji. Będzie jedna większa aktualizacja całości.

Na koniec coś co od pewnego już czasu bardzo chodzi mi po głowie. Jedno z moich trabantowych marzeń. Trabant 601 kombi. Najchętniej rocznik '69. Może kiedyś uda mi się zrealizować taki projekt. Na razie są marzenia i podglądanie Trabantów takich jak ten: http://www.retro-cars.de/40240/53901.html.

Zima... niestety


Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem zawsze czekałem na pierwszy śnieg. Gdy tylko zaraz po wstaniu za oknem widziałem "biały puch" od razu na mojej twarzy jawił się szeroki uśmiech. Z wiekiem jednak na mojej gębie uśmiech robił się coraz mniejszy, a obecnie chyba nawet trudno mówić o uśmiechu. Przestałem lubić zimę i śnieg. Choć z drugiej strony Gwiazdka bez śniegu jest jakaś taka nijaka.

Właśnie dziś spadł poważniejszy śnieg i nie było wyjścia. Przyszedł czas na zimowe kółka. Dostałem je w zeszłym roku w prezencie od rodziców żebym się nie zabił. Oryginalne felgi z Trabanta 1,1 a na nich Dębica Frigo 145/70. Już nie raz bardzo się przydały.

Po ich założeniu przyjrzałem się dokładnie Trabantowi z każdej strony i kolejny raz doszedłem do wniosku, że fajnie by było gdyby zbliżył się do ziemi i chętnie bym to zmienił już teraz. Ciężko jednak jest mi się teraz zmobilizować do jakichkolwiek prac. Garaż posiadam niestety słabo ogrzewany. Można rzec, że właściwie nie ogrzewany. Do tego nie jest zbyt duży i po wjechaniu tam trabantem nie ma za wiele miejsca, ale trzeba sobie radzić. Latem czy wiosną nie ma problemu. Wrota od garażu zostają otwarte i już robi się więcej miejsca. Mogę też pracować "pod chmurką". Zimą jednak czuję brak motywacji, a temperatury i warunki "mieszkaniowe" tylko pogłębiają ten stan.

Można by pomyśleć: "przerwa zimowa". Mimo wszystko nie chcę jednak robić przerwy. Staram się jak mogę nie zniechęcać. Pracuję obecnie dalej nad tylnymi lampami oraz projektem deski rozdzielczej. Małymi kroczkami do przodu.

Tak na marginesie wspomnę jeszcze, że wziąłem się także za prace nad trabiCustomizer.com. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. W każdym razie, plany są ambitne.

Kciuki kciukami...


Niestety... samo trzymanie kciuków czasami nie pomaga. Juro miałem jechać do Gniezna, ale nie jadę. Dostałem wczoraj pisemko z ubezpieczalni z przypomnieniem, że muszę zapłacić OC za mojego Trabanta. Niestety kupując go "trochę" się przejechałem. Jak każdy wie (lub nie) w naszym kochanym i pięknym kraju OC dla młodych kierowców jest niestety dorgie. Żeby nie powiedzieć bardzo drogie. Jeśli nie posiada się zniżek, a dodatkowo ze względu na młody wiek i takie tam inne głupoty, dostaje się zwyżki to nie jest to najlepsza sytuacja. Póki co dorobiłem się jedynie 30% zniżek i nie skończylem jeszcze 24 lat.

Już wiecie do czego zmierzam? Tak... właśnie tak... auto zarejestrowane jest na mnie. Jestem jego jedynym właścicielem. Mimo, że to "tylko Trabant" to niestety, ale słono mnie to kosztuje. Cóż... kupujac go byłem zbyt "podjarany" żeby racjonalnie pomyśleć i kupić go na ojca. Przy jego zniżkach OC byłoby po prostu śmieszne. "Za błedy trzeba płacić"... a w tym wypadku nawet "płacić" dosłownie. Na szczęście jest to tylko druga rata, ale czas pomyśleć o "obejściu" tego problemu.

A nadkola? Cóż... albo muszą poczekać, aż po nie pojadę, albo jednak John'ek jakoś mi je przyśle. Zobaczymy. W obecnej sytuacji chyba wolałbym żeby mi je przysłał.

Trzymam kciuki


Właśnie dotarła do mnie świetna wiadomość od wcześniej wspomnianego kumpla. Tak samo jak w przypadku pomocy z zakupem Trabanta tą osobą jest John'ek. W tym miejscu kolejne podziękowania dla niego! Naprawdę można na niego liczyć co pokazał mi już nie pierwszy raz! Nie obchodzą mnie opinie krążące po tandetnym forum klubu Cartoon Trabant. Zawsze było to dla mnie błazeńskie forum, które trąca "wiejskim tuningiem". Co do klubu i ich strony wypowiadać się już nie będę bo nie ma to najmniejszego sensu.

Tym razem John'ek załatwił mi 4 nadkola i zobaczymy co jeszcze i to naprawdę za bardzo dobrą cenę! Wysyłka może być pewnym problemem więc robię wycieczkę do Gniezna. Jeśli ktoś z Łodzi jest chętny i dorzuci się trochę do paliwa to byłoby miło. Może odbiór odsobisty z powodu ceny paliwa i odległości nie jest za bardzo opłacalny, ale trudno!

Jedynym minusem jest to, że muszę "uszczypnąć" trochę kasy odłżonej wcześniej na zakup spawarki. Ale to nic! Na spawarkę też przyjdzie czas. Wolę mieć najpierw wszystkie potrzebne blachy, a potem spawarkę. A może nawet uda mi się załatwić "dotację" na zakup spawarki... zobaczymy. W każdym razie jestem zadowlony i trzymam kciuki bardzo mocno za powodzenie tej "transakcji"!

Trochę ambitniej


Siedzę sobie dziś przed ekranem komputera w Warszawie. Mój Trabant został w Łodzi. Kolejny weekend się zbliża, a ja znów nie dam rady zrobić nic przy aucie. Szkoda.

Od jakiegoś czasu już staram się zdobyć różne "blachy" do mojego auta. Szukałem wszystkich nadkoli lub też samych rantów, i kawałka podłogi. Decyzja o kupnie spawarki jednak wywołała u mnie głębsze przemyślenia i postanowiłem pójść dalej. Do wcześniej wspomnianych blach dojdzie jeszcze nadproże prawe i próg lewy. Co prawda są one "połatane", ale średnio jestem z tych napraw zadowolony.

Zakup niektórych blach nie sprawi raczej problemu. koryta progowe to pestka, nadproże też. Kawałek podlogi wytnę z jakiejś starej budy, w której ten kawałek akurat będzie zdrowy. Problemem okazują się tylko nadkola. Pojawiły się niedawno na allegro, ale koleś mimo moich prób dogadania się nie chciał wziąść pod uwagę innych form odbioru towaru niż "odbiór osobisty", a niestety jechać przez pół Polski nie mam czasu i średnio opłacalny jest to interes. Przednie nadkola załatwia mi kumpel. Na razie nie zdradzam kto to. Jak załatwi to niewątpliwie będę się chwalił.

"Grill" à la 601


Moje prace przy aucie, a tym samym mój blog, ostatnimi czasy straciły parę. Długo można by się tłumaczyć dlaczego, ale prawda jest taka, że sam tego nie wiem. Jakoś tak miewam, że wolny czas przelatuje mi między palcami. Wszystko to jest tym bardziej dziwne, że strasznie barakuje mi postępów przy aucie. Strasznie chciałbym, żeby projekt osiagnął już zewnętrznie ogólny swój zarys i żebym mógł się zająć szczegółami, gadżetami. Męczy mnie także od pewnego czasu wysokość zawieszenia. Już jest za wysokie. Tak to jest, że "gdy już masz co chcesz wtedy więcej chcesz". Trzeba nad tym pomyśleć.

Ale wracając do tematu tego posta... dziś mała prezentacja elementu przybliżającego moje auto do wyglądu Trabanta 601. Atrapa przednia, "grill" jak to zwykło się mówić, mający wygląd tego z 601, ale przerobiony tak aby "przepuszczał" zimne powietrze do chłodnicy. Brakuje jeszcze w nim podpórki, która podtrzymuje chłodnicę. Ją zamontuję dopiero później gdyż jedyna jaką mam jest częścią obecnej atrapy przedniej. "Nowa" atrapa jest oczywiście z duroplastu! Użyłem taką, która była strasznie upaćkana farbą. Poprzedni własciciel bądź własciciele malowali ją wielokrotnie na różne kolory. Postanowiłem użyć jednak tą a nie którąś z innych ładnych jakie miałem gdyż było mi szkoda marnować te ładne. Czemu? A gdyby coś nie wyszło? Tak. Wiem. Śmieszne podejście, ale najważniejszy jest efekt! Brakuje mi jeszcze lakieru. Bardzo jestem ciekaw jak będzie wtedy wyglądała. Pod aluminiową kratką, niewycięta część zostanie pomalowana czarnym lakierem. Reszta w kolor nadwozia.


Amsterdam 11


Jakoś nigdy nie zależało mi na posiadaniu bajeranckiego "car audio" w moim trabancie. Nie czułem potrzeby posiadania nawet prostego sprzętu grającego. Znalazłem jednak w dobrej cenie proste i podobające mi się radio BLAUPUNKT Amsterdam 11. Radyjko ujęło mnie chyba swoją prostotą. Nie ma w nim niczego krzykliwego. Bez odtwarzacza kaset, bez żadnej skomplikowanej elektroniki. Dwie gałeczki, dwa przyciski i tyle. Gra bardzo ładnie i jest to układ typu STEREO. Nie wiem jeszcze czy znajdzie się w planowanej "nowej" desce miejsce dla niego. Czas pokaże. Fajnie jednak byłoby zobaczyć to radyjko w moim Trabancie.

Nagranie dla PatioTV


Dziś wraz z "trabanciarzami" z Łodzi (Qbs, Bartek, Bochen, Kucharek) wzięliśmy udział w nagraniu materiału telewizyjnego dla telewizji Patio TV. Nie wiem czy jest się czym chwalić w związku z tym, ale część tego materiału zostanie pokazana w niedzielnym "patio budziku". Jak się dowiedziałem od Kuby z Patio TV, który zaprosił nas na nagrania, planuje on złożyć z tego felieton około 30 minutowy ale czy zostanie to zrealizowane i pokazane tego jeszcze nie wiadomo. W każdym razie materiał nagrali. Było przy tym sporo śmiechu gdyż ekipa nie miała swojego pojazdu i wszystkie zdjęcia "w ruchu ulicznym" kręcone były z trabanta Qbsa badź mojego.

Na koniec tej krótkiej informacji link do zdjęć wykonanych telefonem komórkowym przez Bartka: http://www.bzawadzki.com.pl/PatioTV.rar. Osobicie niestety nie zrobiłem żadnego zdjecia, gdyż mój aparat się rozładował (zapomniałem o sprawdzeniu akumulatora przed wyjściem z domu) i telefon jak na złość też.

Brak czasu, brak kasy


Pierwsze dni listopada w mojej rodzinie są zawsze dość "rodzinne". Trudno raczej znaleźć chwilę czasu na cokolwiek a co dopiero na "dłubanie" przy aucie. Jedyne co ostatnio udało mi się zrobić to założyć wszystkie tapicerki i tylną kanapę po wykonanej konserwacji podłogi oraz wymienić uszczelki drzwi i szyb w drzwiach. Ogólnie niestety drepczę w miejscu. Brak postępów potęguje jeszcze dodatkowo brak pieniędzy. Powoli "ciułam" każdy grosz na spawarkę. Nadchodząca zima jednak nie nastraja mnie pozytywnie. Ogólnie w obecnej chwili chyba jakoś brakuje mi zapału, ale mam nadzieję, że to chwilowe i szybko minie.

Jesień w pełni


Zrobiło się zimno, mokro, drzewa gubią kolorowe liście. Piękna "polska jesień". Wszystko to jednak wpływa na mnie rozleniwiająco. Złapałem jesienny nastrój. Przekłada się to także na auto. Może byłoby lepiej gdybym miał teraz choćby jakieś 2 tygodnie wolnego od wszystkich innych zajęć. Mógłbym zabrać się za dokończenie wszystkich modyfikacji jakie zacząłem już dawno temu. Nie jest to niestety możliwe.

Zaciekawiony wczorajszym Trabantem 1,1 znalezionym w internecie postanowiłem poszukać czegoś wiecej o tym aucie. Wiele nie znalazłem. Jedynie filmik: Trabant auf dem Weg nach Anklam 2007. Zupełnie nie wiem co takiego mnie w tym aucie zainteresowało. Może zbliżoność niektórych pomysłów: zderzaki, pozostawiony wlew paliwa, podobna wysokość zawieszenia. Nie wiem. Wszelka motywacja na pewno mi się przyda.

Przy moim aucie dziś jedyne co zrobiłem to udałem się na ustawienie zbieżności. Długo się zbierałem aby tego dokonać. To podejście było czwarte (trzy poprzednie kończyły się niepowodzeniami spowodowanymi zastanymi nakrętkami oraz awarią sprzętu u mechanika) i chyba nie ostatnie. Kierownica nie jeset idealnie ustawiona. W drodze powrotnej od mechanika przejechałem przez las i zrobiłem szybko kilka zdjęć.

Inspiracja


Dziś po całodziennych zajęciach na uczelni opadłem z sił. Totalnie nie chciało mi się już zabrać za jakiekolwiek prace. Wziąłem się zatem za przeglądanie internetu, a skoro tak to oczywiście zacząłem szukać zdjęć Trabantów. Takie zajęcie pozwala mi odzyskać siły psychiczne i zmusza moją mózgownicę do przemyśleń na temat modyfikacji mojego auta. Zainteresował mnie jeden Trabant 1,1, ktorego jakoś wcześniej nie dojrzałem w necie: http://www.flickr.com/photos/ifa-zweitakt/508506307/. Auto nie jest pieczołowicie dopieszczone. Właścicielowi chyba chodziło raczej o styl "rat". Wiele elementów nie jest w "moim stylu", ale jakoś dziwnie to auto na mnie podziałało dzisiaj. Dziwnie, ale pozytywnie.

Naładowany psychicznie chwyciłem kierownicę i ruszyłem dalej ze szlifowaniem jej ramion. Zgrubnie już szlifowanie zakończyłem. Teraz muszę powierzchnię dotrzeć coraz drobniejszymi papierami ściernymi i wypolerować. Tymczasowo wykonałem także inny "znaczek" na kierownicę zastępujący ten orygialny Skody. Jeszcze nie wiem czy mi się podoba.

Tylne lampy


Oryginalne lampy, które montowane były w trabancie 1,1 są moim zdaniem "ciężkie" i unowocześnione "na siłę". Ich niebywałym plusem jednak jest to, iż mają "wbudowane" lampy: przeciwmgłową i wsteczną. Lampy z 601 mają o wiele ładniejszą linię, smukłą i delikatną. Ich wnętrze jednak jest dość archaiczne i$nbsp;ubogie. Postanowiłem zatem wykonać lampy, które będą wyglądały jak te z 601, ale działały jak te z 1,1.

Pierwszą moją konstrukcją były przerobione wkłady z lamp 601. Po odpowiednim ich przemodelowaniu udało mi się dodać do nich oprawkę i odbłyśnik dla dodatkowych świateł. Efekt ten jednak nie był tym czego oczekiwałem.


Wtedy do głowy przyszedł mi zupełnie nowy pomysł. Wkłady z 1,1 w obudowie 601. Po wstępnym przyjrzeniu się sprawie, stwierdziłem, że da się to zrobić, choć może nie będzie to łatwe. Tak właśnie się okazało. Sam nie wiem jak dużo czasu minęło odkąd zacząłem modelowanie tych wkładów. Przerabiałem je wiele razy żeby wszystko najlepiej rozplanować i żeby wszystko do siebie pasowało. Ciągle jeszcze nie jest idealnie i na pewno jeszcze przerobię kilka rzeczy. Ogólny zarys jednak pozostanie już taki jaki jest. Skoro już przerabiałem wkłady, to postanowiłem przerobić także obudowy z 601 tak aby znajdowało się w nich gniazdo na kostką do połączenia elektryki lamp z elektryką samochodu.

Problemem największym wydało mi się dobranie jakiegoś klosza do lamp z 601, który by mógł pasować. Układ świateł w lampie 601 to od góry idąc: kierunkowskaz, światło pozycyjne, światło stopu. Układ świateł w lampie 1,1 to od góry: światło pozycyjne/stopu (dwuwłóknowa żarówka), kierunkowskaz, światło wsteczne/przeciwmgłowe (w zależności czy lampa prawa czy lewa). Moje lampy mają taki sam układ jak 1,1 ale obudowę z 601. Widać zatem, że tradycyjny, oryginalny klosz pomarańczowo-czerwony nie będzie się nadawał. Mógłbym zmienić miejscami kierunkowskazy i światła pozycyjne/stopu ale ciągle nie rozwiązuje to problemu światła wstecznego. Owszem produkowane są całe białe (a dokładnie to przezroczyste) klosze, ale nie jestem ich fanem.

Jak się jednak okazało problem rozwiązał się właściwie sam. Polski producent zamienników kloszy do 601 przez pomyłkę (tak twierdzi sprzedawca) wykonał klosze czerwono-białe. Świetnie! Pasuje jak ulał. Wygląd takich kloszy może nie jest najpiękniejszy, ale może je jeszcze zmodyfikuję. Najpierw jednak skończę całe światła i założę na auto żeby zobaczyć jak to wygląda.

Póki co wykonałem (i to nie w całości) jedną taką lampę. Odbłyśniki jeszcze nie do końca wygładzone i niepomalowane. Klosze, które jak to zamienniki nie chcą idealnie pasować wymagają jeszcze poprawek. Jednak już teraz efekt podoba mi się i uważam, że wykończone będą naprawdę dobre!


Blacharskie rozterki


Naprawy blacharskie to jedyna rzecz, która najbardziej mnie dobija. Szczególnie te elementy, które "blacharz" mi zwyczajnie spartolił. Bardzo nie lubię fuszerek nawet w tak nieważnych dla niektórych miejscach jak podłoga czy nadkole. Te nieudolne naprawy to jedna sprawa. Druga to słaby stan moich przednich nadkoli, a dokładniej rantów w tych nadkolach. Postanowiłem "zdobyć" wszystkie ranty nadkoli, bo nawet jeśli któreś "nie są takie złe" to i tak chcę zrobić wszystkie od nowa.

Tu właśnie zaczynaja się schody. Zdobycie nadkoli lub reperaturek nie jest łatwe. Jest jednak możliwe choć może trochę potrwać. Bardziej dołujacym problemem jest dla mnie brak spawarki i umiejętności spawania. Bardzo mocno się już zastanawiam nad zakupem spawarki i nauką spawania. Na tyle, że oglądam już spawarki i chyba zaczynam odkładać pieniądze na zakup własnej. Bardzo chciałbym umieć spawać i mieć spawarkę, dzięki czemu sam mógłbym dokonać napraw blacharskich mojego auta. Gdybym coś spartolił to bym zrobił jeszcze raz i tak aż do uzyskania zadowalającego mnie efektu. W końcu robię to auto dla siebie!

Wskaźniki


W Trabancie nie pozostanie standardowa plastikowa deska. Diodowe wskaźniki poziomu paliwa i temperatury silnika zastąpię wskaźnikami z Wartburga 353, które udało mi się fartem za śmieszne pieniądze zdobyć na Allegro. Gdy dostałem przesyłkę, nie mogłem przestać się śmiać. Czułem się jak mały dzieciak obdarowany gwiazdkowym prezentem. Najbardziej uczucia takie spotęgowało we mnie opakowanie paczki.


Aluminiowe klamki


Chyba dla większości "trabanciarzy" nie jest to rarytas. "Każdy je ma". Ja jednak cieszę się z moich aluminiowych klamek gdyż "zdobyłem" je razem z białymi podkładkami, które już raczej ciężko zdobyć. Zamierzam jednak przemalować podkładki na czarno. Chyba, że ktoś będzie miał czarne i zechce się wymienić. Mam także białą gumę pod zamek maski bagażnika.

Kolekcjonowanie


Tak w skrócie można nazwać to co przede wszystkim teraz robię, ale nie tylko to. Oprócz tego mam sporo szlifowania i polerowania wszystkich aluminiowych elementów oraz pracę nad przeróbką detali z 601 co akurat idzie mi najgorzej. Ogólnie postępy nie są wielkie zatem. Auto wygląda jak wyglądało. Mój pokój jednak robi się coraz bardziej jak garaż i niedługo nie będzie się w nim jak ruszyć.

Dziś nie zaprezentuję zdjęć z prac. Muszę najpierw trochę ruszyć do przodu. Jednak jak zawsze gdy przychodzi weekend nie mam czasu na auto, ale trudno są ważniejsze sprawy.

Jeśli chodzi o nowości w aucie to w bagażniku zagościła torba na narzędzia, którą dostałem od taty. Jeździła dawno temu w jego Fiacie 125p.

Więcej zmian!


Gdy zaczynałem myśleć o zmianach w moim samochodzie to z początku wydawało mi się, że nie będzie ich dużo. Fakt, że większość zmian to wymiana elementów "nowych" na "stare". Zmiana plastiku na aluminium. Każda taka zmiana jednak powoduje, że zmienia się styl mojego auta.

Nie próbuję z 1,1 zrobić 601. Fakt, że większość charakterystycznych elementów 1,1 zmieniam na te wyglądające jak w 601... ale nie dokładnie na te z 601. Maska i lampy tylne ulegną modyfikacją, o których jeszcze na pewno będę pisał. Nie "pozbędę" się także wlewu paliwa umieszczonego na błotniku, tak charakterystycznego dla modelu 1,1. Nie będę także udawał, że to 601 przez montowanie oryginalnych aluminiowych znaczków "601" i "Trabant", które mam i łatwiej przecież byłoby je założyć niż robić na zamówienie oryginalny wzór z modelu 1,1.

Patrząc na mój projekt trudno dostrzec tu jakiś styl przeróbek. Matowy oryginalny lakier, w którym planuję zrobić tylko poprawki można by podciągnąć pod styl "rat". Nic więcej jednak tego stylu nie reprezentuje. Może poza dobrym stanem technicznym, który niewątpliwie każdy "rat" powinien mieć. Lubię także kultowe dodatki charakterystyczne dla stylu "cult". Ze stylu "german" lubię szerokie felgi i niskie zawieszenie. Z praktycznych powodów (stan dróg w moim mieście) niestety nie zdecydowałem się na radykalne obniżenie mojego auta choć bardzo mi się to marzy. Wolę jednak czerpać przyjemność z codziennej jazdy moim autem niż trzymać je w garażu i tylko cieszyć oko piękną "glebą". Patrząc zatem na ogół zmian myślę, że trudno sklasyfikować moje auto, czego i tak nie lubię. Dla mnie jest to po prostu mój własny custom!

Tak czy inaczej wpadłem w wir! Stałem się maniakiem. Przeszukuję często allegro w poszukiwaniu elementów, które odmienią moje auto. Szukam pomysłów i inspiracji w starych artykułach, gazetach o klasycznych autach, w zdjęciach klasyków. Wygrzebuję z dziadkowej piwnicy czy garażu rożne starocie.

We wszystkim tym staram się jednak być oryginalny. Przeglądam wszelkie materiały, zdjęcia, wszystko co tylko uda mi się znaleźć na "trabantowej scenie" odnośnie przeróbek auta, aby nie robić czegoś tak jak inni. Główkowanie nad własnymi rozwiązaniami pochłania sporo mojego czasu. Lubię to jednak bo to jedyna droga do niepowtarzalności. Mam świadomość, że większość przeróbek zauważą (a może nawet docenią) tylko prawdziwi znawcy tematu. Priorytetem są dla mnie przeróbki, które wyglądają i działają profesjonalnie i oryginalnie!

Rallye


Niedawno zakupiłem także sportową kierownicę z epoki. Pochodzi prawdopodobnie ze skody 105/120. Tak przynajmniej mówi znaczek. Kierownicę ktoś ochydnie oszpecił malując ją okropnym lakierem, ale na szczęście okazało się, że pod nim jest piękne aluminium. Usunąłem zatem lakier. Tata przerobił "nabę", która była na wieloklin na taką pasującą do Trabanta. Znaczy prawie pasującą. Trzeba będzie jeszcze przyciąć tulejkę i nawiercić otwór na klin.

Elementy boczków


Korbki szyb oraz mocowanie uchwytu do zamykania drzwi zamieniłem na aluminiowe. Korbki dostalem od Szymona z Gniezna jako "wynagrodzenie" za kilka projektów graficznych. Uchwyty udało mi się "zdobyć" za nieduże pieniądze na Allegro. Stan aluminiowych mocowań nie był idealny. Wymagały trochę szlifowania i polerowania. Skórzane uchwyty były sparciałę i nie nadawały się do niczego.

Uchwyt


Nie zamierzam zostawić wnętrza standardowego. Wracam do bardziej klasycznego wyglądu. Uchwyt cięgła maski został wymieniony na aluminiowy, które fartem zdobyłem z Trabanta sedana rocznik '86 na śmietniku w Aleksandrowie Łódzkim zanim jeszcze w ogóle miałem własnego Trabanta.

Lusterka


Od czasu zakupu wymieniłem lusterka standardowe (a właściwie standardowe lewe i założone przez kogoś prawe z golfa mk1) na lusterka będące kopią lusterek opla manta. Szybko przestały mi się one jednak podobać. Postanowiłem więc założyć oryginalne lusterka z Trabanta 601, kwadratowe, ale nie te ostatnie tylko model z lat 70. Nie wiem dokładnie z którego roku (według original-trabant takie lusterko wogóle nie występowało). Jedno takie lusterko zdobyłem z Trabanta '72. Drugie udało mi się kupić na Allegro. Nowe, nigdy nie montowane.

Aluminiowe znaczki


W pierwotny projekcie nie zamierzałem mieć na aucie "znaczków". Po przemyśleniu tej sprawy jednak postanowiłem żeby je zostawić, a raczej wymienić na aluminiowe. "(S)" jest oryginalny i pochodzi z Trabanta '72, natomiast "1,1" oraz "IFA Trabant" są wykonane na zamówienie według mojego projektu, techniką WaterJet przez firmę Jarosik.

KING


Felgi to chyba najpoważniejsza zmiana mojego pierwotnego projektu (o kradzieży moich felg ATS PHONEDIALS pisałem w poście: Zły los. Nie chciałem kolejnych ATS PHONEDIALS. Skoro stało się jak się stało to chcę spróbować czegoś innego! Tym razem felgi KING 13"/6" et35. Nie wiem jak nazywa się ten model. Wyglądają jednak jak felgi z Audi 80 wyprodukowane przez firmę Ronal. Różnica tkwi w średnicy (13" zamiast 14"), rozstawie śrub (4x100 zamiast 4x108) oraz osadzeniu (et35 zamiast et45). Oczywiście bez dystansów na przód nie pasują.

Czas na customing


Od początku szukałem auta w najlepszym stanie bo nie zamierzałem brać się za remont "kapitalny". W tym miejscu pewnie wiele osób zawiedzie się. Robię jednak to auto dla siebie. Pewnie, że chciałbym dokonać kompletnego remontu, ale na razie nie widzę takich możliwość, dlatego po różnych mechanicznych zmaganiach chyba przyszedł czas na pomyślenie o customingu. Na realizację wcześniejszego pierwotnego planu choć z wieloma zmianami.

Od teraz postaram się nie zanudzać nikogo długimi postami. Skupię się na zdjęciach i komentowaniu ich. Pokażę kilka części i gadżetów.

Działamy dalej, ale sami


Po mojej małej "osobistej tragedii" związanej z felgami podniosłem się i zacząłem działać dalej. Tym razem już tylko z ojcem. Postanowiliśmy, że tak będzie lepiej. Na swoim, bez pośpiechu. Wtedy chyba aby przetestować naszą sprawność w działaniach Trabant zaprotestował. Zaciski hamulcowe z przodu zaczęły puszczać i lał się z nich płyn hamulcowy. Dokonaliśmy wymiany zacisków na inne po regeneracji. Wymieniliśmy także przewody hamulcowe elastyczne i lewy (krótki, wychodzący bezpośrednio z pompy i prowadzący do przewodu elastycznego) przewód aluminiowy.

Pojeździłem trochę. Nagle zaczęły być słyszalne dziwne piski jakby. Wjechałem do garażu. Zdjęliśmy koła z przodu i okazało sie, że seryjne, elastyczne przewody hamulcowe są za długie do mojego lekko obniżonego zawieszenia i ocierały o półosie. Podwiązaliśmy przewody drutem z gumowym oplotem. Nic nie ociera, ale przydałoby się zmienić te przewody na jakieś krótsze.

Znów trochę pojeździłem. Tym razem na nierównościach zaczęło być słychać jakieś stuki, a podczas hamowania z większych prędkości (od około 100km/h) "telepało" kierownicą. Okazało się, że to sworzeń w prawym przednim wahaczu się rozsypał. Oryginalny i nowy kupić to raczej ciężka sprawa. Używane nie mają sensu, a zamienniki osiągają astronomiczne ceny przy ich słabej jakości. Zakupiłem regenerowany, który nie był tani, ale tak to już jest z Trabantem, że trzeba zacisnąć czasem zęby i płacić. Wymiana przysporzyła nam nielada problem. Nakrętka mocująca stabilizator nie chciała za nic puścić. Tata próbując to ruszyć złamał nawet bardzo dobry klucz! Kupiliśmy zatem palnik gazowy i odkręciliśmy ją na gorąco! Kolejna udana robota.

Mechanicznie wszystko zaczęło się układać. Postanowiłem więc wziąć się za konserwację blachy. Na podłodze rudo było pod nogami kierowcy, zatem dzielnie druciakiem na wiertarce usunąłem cały nalot. Niestety oczom mym ukazała się nieduża dziura. W prawym nadprożu było podobnie. Sytuacja powtórzyła się także w lewym tylnym nadkolu. Wyczyściłem zatem wszystko i przemalowałem czasowo farba antykorozyjną. Tydzień później auto pojechało do znajomego blacharza, który miał wszystko to naprawić. Po dwóch dniach miałem odebrać auto. Jak się okazało nie robił go osobiście tylko dał do zrobienia bratu. Podłoga zrobiona nieładnie, nadkole średnio, nadproże najlepiej. Ogólnie nie podoba mi się to! Pewnie będą dokonywać poprawki... ale tym razem postanowiłem, że dokładnie przygotuję te miejsca a oni tylko zrobią spawy. Wtedy pewnie także dam im do wspawania nowe ranty nadkoli. Najpierw jednak muszę zdobyć potrzebne elementy blacharskie. Ale to jeszcze nie jest pewny plan. Ostatnio coraz częściej myślę o zakupie własnej spawarki...

Zły los


Zawieszenie gotowe. "Teraz wszystko pójdzie już z górki!" - pomyślałem. Złośliwość losu... Boga... czy nie wiem czyja, jednak nie pozwoliła na realizację mojej myśli. Zostałem okradziony. Straciłem moje wychuchane, wypieszczone, pięknie wyglądające felgi ATS PHONEDIALS... wraz z świeżo nałożonymi na nie oponami NANKANG 165/55 R13 (o zakupie felg pisałem w poście: ATS PHONEDIALS, zaś o zakupie opon i lakierowaniu felg w poście: Lakier felg ATS). Nie ukrywam, że łzy mi poleciały. Nie mogłem się z tym długo pogodzić i nadal się nie pogodziłem! Wiem jednak, że nie ma co się załamywać. Trzeba działać dalej! Ponad wszelkie niepowodzenia i nieprzychylności! To właśnie wydarzenie chyba wzmocniło mnie i to bardzo! Teraz mam jeszcze więcej pomysłów! Jeszcze bardziej będę walczył o ich realizację! Nie dam się tak łatwo pokonać!

Po wszystkich doświadczeniach wiem także, że posiadanie niepowtarzalnego auta nie jest łatwe! Jest jednak niesamowicie nakręcające i motywujące do działania!

Obniżamy zawieszenie


Przyszedł czas na pomyślenie o obniżeniu zawieszenia. Przeszukałem internetowe fora, strony klubowe i inne źródła. Byłem teoretycznie gotów. Z dużą dozą niepewności w niektórych kwestiach, ale jak mi się wydawało, podstawową wiedzę miałem. Zdecydowałem się na obcięcie sprężyn standardowych z przodu o 3 zwoje a z tyłu o 2. Postanowiłem całość robić na drugim komplecie. Tylnych sprężyn miałem kilka kompletów, na przód zaś żadnego, ale mój tata dzielnie przeszukał złom nieopodal mojej działki i wyczaił pasujące wymiarami sprężyny z Audi/VW. Z grubszego i twardszego pręta. Tak dobrany zestaw sprężyn trafił do znajomego kowala, gdzie sprężyny uległy skróceniu, zahartowaniu i utwardzeniu.


Wyszły bardzo dobrze. Do załatwienia pozostała kwestia amortyzatorów, ale podobno na przód można wsadzić wkłady z VW Polo 86C, a na tył przerobić amortyzatory przednie z Poloneza. Zakupiłem amortyzatory do Polo obniżające niby i amortyzatory z Poloneza. Tata zajął się przeróbką tych drugich. Wszystko było gotowe do montażu.


Znów spotkanie naszej trójki. Rozebraliśmy zawieszenie i zaczęliśmy składanie na "nowych" elementach. Co się okazało? Amortyzatory z Polo 86c ten model, który posiadałem nie da się umieścić w odbudowie przedniego amortyzatora trabanta, a nawet gdyby się dało, to jego skok nadal byłby zbyt duży! Tylne amortyzatory, czyli przerobione przednie amortyzatory Poloneza, także miały za duży skok! Pan Zygmunt denerwował się, że za co się bierzemy to nie pasuje i że ma dość takiej roboty. Starałem się wraz z ojcem go uspokoić i mówić, że tak to jest z przeróbkami, że trzeba trochę poświęcenia, kombinowania i wszystko się zrobi, ale on za bardzo się zdenerwował. Taka sytuacja zdenerwowała mnie i ojca. Cóż... trudno. Składamy tak jak było.

Sprawa zawieszenia nie dawała mi spokoju. Przypomniałem sobie jego budowę jeszcze raz i zacząłem szukać szkiców, rysunków technicznych i informacji na jego temat. Rozebrałem amortyzatory, które leżały w garażu i wymyśliłem. "Skróćmy skok oryginalnych amortyzatorów!" - powiedziałem do ojca i wyjaśniłem moją koncepcję. Przekonałem go. Pojechaliśmy do Pana Zygmunta, opowiedzieliśmy o pomyśle na co on się wkurzył i powiedział, że to na pewno nie da rady! Wysłuchaliśmy jego braku argumentów i powtarzania na każdy nasz argument pustych słów: "To na pewno nie zadziała!" i wróciliśmy do domu.

Przyszedł czas by wziąć sprawy we własne ręce! Wysprzątaliśmy z ojcem własny garaż, bez kanału i malutki w porównaniu z tym u Pana Zygmunta... ale trudno. Przynajmniej nie trzeba będzie słuchać narzekania, ciągłych pretensji i nerwów! Postawiliśmy auto na kobyłki. Rozebraliśmy zawieszenie i amortyzatory. Pomierzyliśmy wszystkie niezbędne wymiary. Tak skończył się pierwszy wieczór naszych działań.

Na podstawie wykonanych przeze mnie pomiarów tata wykonał niezbędne tuleje dystansowe do nasunięcia na tłoczyska. Z przodu tuleję o wysokości 80 mm, a z tyłu 50 mm, co powodowało skrócenie skoku amortyzatorów o takie właśnie wartości. Był to skok idealnie dobrany do wcześniej wykonanych sprężyn. Taka zmiana skoku amortyzatora nie powoduje także specjalnej zmiany charakterystyki jego pracy. W celu utwardzenie amortyzatorów, tata wyszukał odpowiedni olej hydrauliczny o gęstości większej (i mniejszej ściśliwości mechanicznej zarazem) niż olej w standardowym amortyzatorze.

Zaczęliśmy składanie wszystkiego. Trwało to jeszcze 4 czy 5 wieczorów, ale wszystko się pomyślnie zakończyło. Zawiesznie było gotowe. Z niemałym problemem zdjęliśmy auto z kobyłek i... było nisko w porównaniu z oryginałem!

Lakier felg ATS


Wziąłem się za przygotowanie felg (pisałem o nich w poście: ATS PHONEDIALS) zgodnie z moją koncepcją. Naszlifowałem się jak cholera i napolerowałem. Lakierem zajął się znajomy lakiernik. Czarny półmat. Nie mogłem od razu nacieszyć się nimi bo leżałem wtedy w szpitalu. Tata odebrał za mnie felgi, a siostra wysłała mi MMS'em ich zdjęcia. Wyszło naprawdę bardzo ładnie. Kupiłem także nowe opony NANKANG 165/55 R13.

ATS PHONEDIALS


W końcu odnalazłem moje wymarzone felgi! ATS PHONEDIALS 13"/6" et32! Piękne! Polerowane ranty i biały środek. Nie pasowały jednak do końca do mojej koncepcji. Środki postanowiłem przemalować na czarno, a ranty dopolerować. Przymiarka felg na auto... i... niestety. Oryginalne szpilki są za krótkie! Kolejna "robota". Zakupiłem więc szpilki z Wartburga o długości 40 mm zamiast 28 mm. Z tyłu wymiana była prosta. Z przodu to inna sprawa, ale udało się. W końcu można było zupełnie poważnie przymierzyć felgi. Cholera! Kolejny problem! Z przodu felgi nie chciały pasować. Ocierały wewnętrznym rantem o zwrotnice. Trzeba wsadzić dystans, ale wtedy szpilki będą za krótkie i konieczna będzie kolejna wymiana szpilek. Trudno. Trzeba przecież dopasować felgi!

Nowsze posty Starsze posty
 

Liczba wyświetleń

Najpopularniejsze posty